E-wykluczeni

Konkurs Fundacji Orange, TP i Blox.pl

Wpisy

  • piątek, 07 października 2011
  • wtorek, 30 sierpnia 2011
    • Konkurs dla internautów

      Trwa konkurs Fundacji Orange, TP i Blox.pl dla Internautów. To prawdziwa okazja, żeby wygrać jeden z pięciu czytników e-booków marki eClicto.

      Aby przystąpić do konkursu wystarczy napisać pracę na jeden, lub więcej, z wybranych tematów konkursowych, opublikować ją na swoim blogu, na Blox.pl i otagować fraząewykluczeni_konkurs ".

      Tematy konkursowe

      1. Internet i biblioteki - światy, które się uzupełniają czy wykluczają? Zapytaj kogoś starszego jak on szukał informacji i jak dużo czasu spędzał w bibliotekach

      2.  Jak będą wyglądać biblioteki przyszłości?   - wspólny opis starszych i młodszych blogerów.

      3.  Moja biblioteka.  Reportaż. Wybierz się do lokalnej biblioteki, porozmawiaj z bibliotekarką , a następnie napisz reportaż z kimś starszym. Może on ma ciekawe wspomnienia z miejscowej biblioteki?

      Konkurs trwa tylko do 30 września!


      Wszystkie nadesłane zgłoszenia można przeczytać tu.

      Więcej o konkursie można dowiedzieć się tutaj.

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      selasela
      Czas publikacji:
      wtorek, 30 sierpnia 2011 13:24
  • środa, 17 sierpnia 2011
  • piątek, 22 lipca 2011
    • Tagowanie

      Przypominam, że w konkursie dla bibliotek wystarczy otagować jeden wpis wyrażeniem "biblioteki_konkurs", aby zgłosić blog do konkursu.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      selasela
      Czas publikacji:
      piątek, 22 lipca 2011 10:20
    • Książki, które zmieniły ich życie cz. 3

      Ryszard Kapuściński należy już do klasyki. Nie wypada nie znać jego niesamowitych reportaży, tym bardziej, że pochłaniają one bez reszty i nie pozwalają o sobie zapomnieć przez długie lata.

      "Czytanie od zawsze było dla mnie czymś więcej niż tylko sposobem zabicia czasu. Chwila rozrywki, odrobina refleksji, możliwość ucieczki od otaczającego świata... Dla takich przyjemności warto przeczytać więcej niż przeciętny Polak. To znaczy więcej niż pół książki rocznie. A że czytania nigdy za mało, przekonałem się na własnej skórze. I nawet nie próbuję walczyć ze swoim uzależnieniem. Czy raczej pasją. 

      A skoro lektura pochłania mnie bez reszty, wydawać by się mogło, że nie mam problemu ze wskazaniem choćby kilku książek, które zmieniły moje życie.  Tylko cóż znaczy: zmienić życie? Taka książka musiałaby być nie tylko intelektualnym wyzwaniem czy źródłem inspiracji... Musiałaby kształtować moją osobowość, wpływać na moje przyszłe decyzje. Najlepiej w tym świetle przedstawiają się Podróże z Herodotem Ryszarda Kapuścińskiego, które przeczytałem w kilka dni po maturze. W głowie miałem wówczas tysiąc pomysłów i co najmniej drugi tysiąc niespokojnych myśli. Lektura tego przenikliwego eseju pozwoliła znaleźć punkt zaczepienia, zrozumieć jak trudno jest ogarnąć rzeczywistość. Najbardziej zafascynował mnie jednak problem granic. Dzięki podwójnej narracji, w której wątki autobiograficzne przeplatają się z fragmentami Dziejów Herodota, możemy przeanalizować to zagadnienie na kilku płaszczyznach. Pierwsza z nich - najbardziej oczywista - to granica fizyczna, geograficzna. Przekraczanie tego rodzaju granic pozwala poznać zupełnie nowe miejsca, przyjrzeć się językowi, obyczajowości i zachowaniu ludzi należących do innych narodowości czy kręgów kulturowych. Żeby jednak poznać ich kulturę, trzeba przeniknąć przez jeszcze jedną, trudniejszą do sforsowania granicę, przebiegającą w sferze mentalności. Granice takie bywają płytkie, lecz zdarza się, że nie sposób ich przekroczyć. Najlepszym przykładem jest opisywana przez Kapuścińskiego rewolucja w Kongo, kiedy murzyńscy żandarmi bywają uprzedzeni do białych mieszkańców ze względu na dzielące ich zaszłości historyczne: 

      Cała sprawa polegała na tym, że oni wiedzieli to samo, co ja: od ich wyroku nie było żadnej instancji odwoławczej. [...] W dodatku w tej scenie na uliczce kongijskiego miasteczka biorą udział nie tylko dwaj żandarmi i reporter. Uczestniczy w niej również kawał historii świata, która już dawno, wieki temu, postawiła nas przeciw sobie.  

      Sytuacja graniczna jest stanem naturalnym - nasza tożsamość zamyka się przecież w obrębie pewnych granic. Ich przekraczanie wymaga większego wysiłku niż wznoszenie mentalnych murów. Wydaje się, że najlepszym sposobem na przełamanie barier jest otwartość, ciekawość świata i próba wyrastania ponad utarte schematy.  Taki sposób postępowania, przyjęty przez Herodota i kontynuowany przez Kapuścińskiego, stawiam sobie za jeden z najważniejszych, życiowych celów."

      Źródło: http://aurorowiec87kp.blox.pl

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      selasela
      Czas publikacji:
      piątek, 22 lipca 2011 10:16
  • wtorek, 19 lipca 2011
    • Książki, które zmieniły ich życie cz. 2

      Co dzieje się, kiedy zakończenie proponowane przez autora, nie przypada do gustu czytelnikom? Pensjonarkaziuta postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce. Co jej z tego wyszło? Przeczytajcie sami.

      "Kiedy ledwie odrośnięty od ziemi szkrab patrzy na ogromne nożyczki, rodzice nigdy nie ulegają niebezpiecznej zachciance swojego dziecka. Nigdy nie widziałam żadnej matki, która dawałaby z uśmiechem na ustach synkowi nóż w łapkę, tłumacząc: „Skaleczysz się, to zrozumiesz”, słyszałam raczej: „Jesteś za mały, ale kiedy dorośniesz… ”

      Do rzeczy i po kolei…

      Dawno temu przeczytałam „Romea i Julię” i byłam wściekła na Pana Szekspira, że takie badziewie popełnił. Nie dość, że ckliwe, to jeszcze bohaterowie rozumu nie mieli za grosz i żyli w świecie miłosnych uniesień, czego zrozumieć wtedy nie chciałam i nie mogłam. Aby dać upust kłębiącej się we mnie negatywnej energii, napisałam własne zakończenie dramatu. Dopięłam swego: zgrabnym rymem zamknęłam Julię w klasztorze, a Romea ukatrupiłam. I wskrzesiłam Merkucja, postać przeze mnie ukochaną. Kiedy skończyłam dzieło, trafiłam na fragment „Buszującego w zbożu”, w którym również wielbiono Merkucja. Przeczytałam rozmowę zakonnicy z Holdenem. Kiedy teraz do niej wracam, nie mam pojęcia, co mnie w niej aż tak zafascynowało. Może kluczem było to, że Holden był bohaterem literackim, który krytykował drugiego, bardziej uznanego od niego, że zmieszał z błotem wielką miłość, mówiąc o zakochanych: „sami sobie byli winni. W każdym razie wtedy byłam pewna, że „Buszujący…” jest dla mnie.

      Okazja do lektury nadarzyła się, kiedy podczas lekcji czytaliśmy rozmowę Holdena ze Spencerem.  Wkurzał mnie ten  bunt dla buntu, złość na bieg spraw tego świata bez głośnego „nie” na taki stan rzeczy. Milczący bunt, którego nawet nikt się nie domyślał, nie miał dla mnie żadnej wartości, był irytujący w  dziecinnej formie. Wtedy wydawało mi się, że definitywnie zakończyła się moja przygoda z tym dziełem.

      Ale jak w „Latarniku” Sienkiewicza, nadeszło dla mnie przebudzenie  - dostałam od przyjaciela  kartkę. Ochoczo ruszyłam do odczytania gryzmołów zwanych życzeniami. „Życzę Ci, żebyś zawsze buszowała”. Autor tych zgrabnych słów tłumaczył mi potem, że chodziło mu o brak bierności, odwagę do buntu i zachętę do młodzieńczej kreatywności. Biorąc pod uwagę mój chroniczny brak wiary we własne możliwości – życzenia szyte na miarę potrzeb.

      Dopiero wtedy odnalazłam w domu  „Buszującego w zbożu”. Gdy przeczytałam: „Lepiej nigdy nikomu nic nie opowiadajcie. Bo jak opowiecie – zaczniecie tęsknić”, pomyślałam o różnych wydarzeniach, które nie powrócą, o ludziach, którzy się zmienili i których straciłam na zawsze. Śmieszne u kogoś tak młodego jak ja. Czy nie macie czasami wrażenia, że pamiętacie coś tak bardzo dokładnie, że wydaje się Wam, że jeśli zamkniecie oczy i je otworzycie, to wszystko wróci? I nie wraca, co jest najbardziej bolesną rzeczą w życiu…

      To nie książki zmieniają, to my zmieniamy książki, czytając je wielokrotnie, przewracając stronnice fikcji mieszającej się z naszą własną teraźniejszością. A do niektórych stron trzeba dorosnąć, niektóre rzeczy trzeba przeżyć, żeby zrozumieć…"

      Źródło: http://pensjonarka.blox.pl

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      selasela
      Czas publikacji:
      wtorek, 19 lipca 2011 12:33
  • czwartek, 14 lipca 2011
    • Pomoc

      Jeżeli macie pytania dotyczące prowadzenia bloga lub natraficie na błędy piszcie pod adres:

      ewykluczeni@gazeta.pl

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      selasela
      Czas publikacji:
      czwartek, 14 lipca 2011 12:05
    • Książki, które zmieniły ich życie

      Istnieją książki, o których z czystym sumieniem można powiedzieć, że wpłynęły na nasze życie. To one stają się naszymi przewodnikami i to właśnie w nich często szukamy odpowiedzi na różne dręczące nas pytania.

      "Książka, która zmieniła moje życie" to temat przewodni zakończonego we wtorek konkursu "Biblioteka Blogera 2". Dziś przedstawię pierwszy zwycięzki wpis z bloga sarenkisarny. Może kogoś z odwedzających ewykluczonych esej tej zainspiruje i sam sięgnie po "Dziewczynę, która pływała z delfinami".

      "Nie ma ludzi na świecie, którzy na coś nie chorują albo mają jakieś problemy. Każdy z czymś się borykał lub boryka nadal. Niestety, takie jest już życie i musimy sobie z tym radzić. Czy to samemu, czy z czyjąś pomocą albo pomagać innym. Ale jest coś pięknego na tym świecie, co potrafi każdemu poprawić humor, dać ten powód do uśmiechu. Chodzi mi tutaj o osoby chore, które mają cieżko w życiu, ale potrafią żyć normalnie, bez stresu, bez załamania i jeszcze odnoszą wiele sukcesów.

      Do niedawna dla mnie osoby chore, bez już szans na poprawę, kojarzyły mi się tylko z smutkiem i wszystkim najgorszym. „ Dziewczyna, która pływała z delfinami ” napisana przez Sabrine Berman, zmieniła moje życie i pogląd na osoby może pokarane przez Boga lub nie miały szczęścia. Może to jest zbyt wczesne mówić, że książka, którą przeczytałem dwa tygodnie temu zmieniła moje życie, ale ja to już wiem, bo czuję moją odmianę duchową. Historia Karen, dziewczynki chorującej na autyzm dziecięcy, która opisana jest w książce Sabiny Berman pokazała mi nie to, co myślałem do samej styczności z książką czyli, że jak chory ktoś jest, to smutek, żałoba, tragedia. Nie. Autorka pokazała mi, że dziewczynka chora na autyzm ma swój świat, ale nie zbyt zmieniony od naszego. Wszystko zmienia w żarty, ale w chwilach ważnych zachowuje powagę. Niby autystyczna osoba ma spore problemy z zapamiętywaniem, rozumowaniem. Ale talenty Karen, jakie zostały ukazane w książce, ale także talenty innych chorych osób oraz ich sukcesy cieszą pozostałych. Kiedy dziewczyna opuszczała się na dno zbiornika wodnego i leżała sobie obserwując wszystko, co dzieje się obok niej, jest całkowicie do zazdroszczenia. Bardzo bym chciał tak odsunąć się od problemów jak ona i wyciszyć się całkowicie.

      Ja na prawdę jestem szczęśliwy, że przeczytałem tę książkę, bo zmieniła moje życie i od teraz inaczej patrzę na osoby cierpiące. Już nie będę przekreślał takich osób, których los pokarał. Teraz będę szukał ich szczęścia, ich talentu, bo wiem, że każdy z nich taki posiada. Wiem, że do momentu przeczytania książki, w sumie dyskryminowałem takie osoby i nie byłem sprawiedliwy, przekreślając ich grubą kreską. Lecz po to są właśnie książki. Żeby uczyć czegoś nowego i zmieniać samego siebie.
      Przytoczę na koniec moją myśl, która podsumuje cały ten wpis, dotyczący książki, która zmieniła moje życie i zmiany mojego postępowania: „ Osoby chore, cierpiące, na pierwszy rzut oka, są gorsze od osób zdrowych, ale lepsze przypatrzenie się im, stawia ich przed nami, bo potrafią więcej, niż możemy sobie wyobrazić”."

      Źródło: http://czytanka.blox.pl

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      selasela
      Czas publikacji:
      czwartek, 14 lipca 2011 11:29
  • poniedziałek, 30 maja 2011
    • E-wykluczeni - internet w bibliotekach, biblioteki w internecie

      Witamy na blogu konkursowym Fundacji Orange, TP i Blox.pl

      Konkurs dla internautów

      Wszystkich internatuów zapraszamy do wzięcia udziału w konkursie, w którym do wygrania jest pięć czytników e-booków eClicto.

      Aby przystąpić do konkursu, napisz pracę na jeden lub więcej  wybranych tematów konkursowych, opublikuj ją na swoim blogu, na Blox.pl i otagujewykluczeni_konkurs ".

      Tematy konkursowe

      1. Internet i biblioteki - światy, które się uzupełniają czy wykluczają? Zapytaj kogoś starszego jak on szukał informacji i jak dużo czasu spędzał w bibliotekach

      2.  Jak będą wyglądać biblioteki przyszłości?   - wspólny opis starszych i młodszych blogerów.

      3.  Moja biblioteka.  Reportaż. Wybierz się do lokalnej biblioteki, porozmawiaj z bibliotekarką , a następnie napisz reportaż z kimś starszym. Może on ma ciekawe wspomnienia z miejscowej biblioteki?

      Masz czas od 7 czerwca do 30 września 2011.


      Wszystkie nadesłane zgłoszenia możesz przeczytać tu.

       

      Więcej o konkursie można dowiedzieć się tutaj.


      Konkurs dla bibliotek

      Dodatkowo trwa konkurs na najlepszy blog biblioteczny. Bibliotekarki i bibliotekarzy oraz przyjaciół bibliotek zapraszamy do prowadzenia blogów. 

      Aby zgłosić blog biblioteki znajdujący się na Blox.pl, należy dowolny wpis otagować frazą " biblioteki_konkurs ".

      Wszystkie nadesłane zgłoszenia możesz przeczytać tutaj

      Konkurs trwa od 7 czerwca do 30 września 2011.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      ewykluczeni
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 30 maja 2011 09:35

Kategorie

Kanał informacyjny

Opcje Bloxa